karuzela dla dziecka recenzja
mama niemowle

Ćwiczymy wzrok – karuzele & karty kontrastowe

Planując wyprawkę nie kupowałam karuzeli, uznałam, że przez pierwsze 3 miesiące nie będzie ona potrzebna. Przecież do 3 miesiąca dziecko dopiero rozwija wzrok. Jak zwykle, rzeczywistość zweryfikowała moje plany. Dlaczego? Przeczytajcie…

Pierwsze dwa miesiące swojego życia moja córka postanowiła spędzić na rękach rodziców, dzięki temu to rozwinęła się szybciej niż jej rówieśnicy…. Nie spodziewałam się jednak jaki wpływ karuzele i karty będą mieć na jej wzrok i jak szybko przyjdzie mi się zmierzyć z tematem….

Przygoda z karuzelami zaczęła się niepozornie. W 3 tygodniu życia córki dostaliśmy huśtawkę z mini karuzelą (i niezbyt ciekawymi misiami, które ignorowała), w tym samym czasie w domu pojawiły się pierwsze karty kontrastowe marki CzuCzu ( do kupienia od 13 zł tutaj). Karty od razu skradły serce dziecka (jak i całej rodziny, każdy pokazywał obrazki opowiadając swoje historie). Z każdym dniem widziałam postępy w rozwoju wzroku i koncentracji.

www.czuczu.pl

Huśtawki używaliśmy coraz częściej i zainspirowana artykułem o Montessoriańskich (do przeczytania tutaj) postanowiłam wykorzystać to co już mam w domu :). W ten sposób na karuzeli zawisły kontrastowe karty. I okazały się strzałem w dziesiątkę! Córa potrafiła godzinę spędzić oglądając karty… i  z dnia na dzień jej wzrok stawał się lepszy. W dodatku dzięki karuzeli nauczyła się śledzić obiekty.

Po pierwszym sukcesie postanowiłam poszukać kolejnej atrakcji :). Tym razem wybór padł na „ręczną karuzele”, na której zawiesiłam własnych zabawek (sklepowe zabawki jakoś mi nie pasują). Niestety, w przypadku ręcznej karuzeli problemem był brak „ruchliwości” obiektów. Gdy byłam w pobliżu i ruszałam karuzelę to spełniało to funkcje, ale wystarczyła chwila i już dziecko się nudziło. Nie skreślam jednak tej karuzeli bo liczę, że wróci do łask gdy córeczka skoordynuje ręce ze swoją wolą.

Gdy córa skończyła dwa miesiące a jej wzrok był naprawdę dobry (i w dodatku karuzela w huśtawce potrafiła zająć ją na godzinę, jako jedyna zabawka) postanowiłam zainwestować w karuzelę z prawdziwego zdarzenia. Nie chodziło mi o karuzelę z wodotryskami, melodyjkami (czy ktoś tego używa? bo u mnie ta funkcja w żadnej zabawce się nie przydaje), projektorem (kiedyś o projektorach pojawi się odrębny wpis) czy co tam jeszcze producenci nie wymyślą ;).

Chodziło o karuzele, która będzie się automatycznie kręcić przez dłuższy czas, będzie mieć ładne pluszowe zabawki i nie będzie przytłaczać kolorami. O poszukiwaniach nie będę pisać, ale przytłoczyła mnie ilość tandetnych, kolorowych karuzel, które tylko przestymulują dziecko. Mój wybór padł na jeden z najprostszych modeli marki Tiny Love: Zabawa Na Łące.

Zakochałam się w tej karuzeli od pierwszego „uruchomienia”. Pluszaki z nadrukowanymi buziami i materiałowymi elementami są po prostu cudowne. Kolory są odpowiednie, przykuwają uwagę dziecka ale nie przytłaczają jaskrawymi barwami. Nad zwierzątkami jest daszek z „listków”, które od spodu mają kontrastowe wzory- idealne dla niemowląt, przyciągają uwagę i ćwiczą wzrok.To jeszcze nie koniec :). Karuzela wraz z automatem może zostać odpięta od pałąka i przypięta do wózka albo fotelika.

Dla mnie ta funkcja okazała się rewelacyjnym rozwiązaniem gdy np jedziemy na dłuższy czas poza dom. Wtedy karuzela przy gondoli wózka czy w nosidełku zajmuje dziecko gdy np jesteśmy u znajomych lub na imprezie rodzinnej. 2w1 – takie rozwiązania lubię.

karuzela dla dziecka recenzja

Jedyne czego mi brakuje to możliwość wymiany maskotek (tak jak to można znaleźć w niektórych karuzelach, gdzie maskotki można odpiąć za pomocą rzepów). Jednak w przypadku tej karuzeli maskotki są tak ładne, że to jest bardziej widzimisie niż realna potrzeba.

Tiny Love świetna karuzela dla dziecka

A jak u Was wyglądają przygody z karuzelami? Wasze dzieci też tak chętnie się nimi bawią?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *